/

Skazani przez sędziów,
uniewinnieni dzięki DNA

avatar
Dr Joanna Stojak 31 Mar, 7 minut czytania

Analizę DNA wykorzystuje się nie tylko do łapania przestępców, ale także do oczyszczania z zarzutów osób niesłusznie skazanych. Skrupulatna re-analiza dowodów pozwala przyjrzeć się zdarzeniom sprzed lat z nowej perspektywy i w końcu poznać prawdę. W wielu przypadkach są to historie, od których włos jeży się na głowie.

 

Analizy DNA niewątpliwie zrewolucjonizowały nauki kryminalistyczne. Wykorzystuje się je jednak nie tylko jako dowód winy, ale także do oczyszczania z zarzutów osób skazanych niesłusznie. Szczegółowe odtwarzanie przebiegu zdarzenia jest niezwykle trudne i opiera się o dostępny materiał dowodowy. Techniki analizy DNA wykorzystywane są w sądownictwie od niedawna (niecałe 30 lat), dlatego często dopiero dziś można przyjrzeć się zbrodniom sprzed dekad jeszcze raz, z innej perspektywy.

 

Słowo kontra DNA

Przed laty, nawet jeśli zabezpieczono materiał biologiczny na miejscu zbrodni, nie było możliwości, aby go zbadać i wykorzystać w czynnościach dochodzeniowo-śledczych. Wyrok wydawany był zatem w oparciu o inne dowody, w tym zeznania świadków, z których nie wszystkie były rzetelne i prawdziwe. Składanie fałszywych zeznań jest karygodne i karalne, ale zdarzało i zdarza się notorycznie. Doskonałym przykładem są oskarżenia o gwałt, które stanowią nie lada problem. W społeczeństwie temat ten stanowi tabu i często ofiary boją lub wstydzą się o nim mówić. Zdarza się jednak, że staje się to doskonałym narzędziem do uzyskania określonych korzyści lub jako… zemsta.

Tego typu sprawę przytoczył dr Ryszard Michalczak. Młoda dziewczyna, bojąc się przyznać rodzicom z kim spędziła noc, oskarżyła o gwałt przypadkowego mężczyznę. Po zatrzymaniu podejrzanego zorganizowano okazanie, podczas którego „ofiara” wskazała go bezbłędnie. Na spódnicy dziewczyny zabezpieczono jednak materiał biologiczny i wykonano analizy porównawcze DNA, które oczywiście wykluczyły winę wskazanego mężczyzny. Widząc wyniki, dziewczyna przyznała się do pomówienia niewinnej osoby [1]. W całej tej historii niewątpliwie dziwi ignorancja i brak wiedzy „ofiary”, która najwyraźniej sądziła, że w magiczny sposób zabezpieczony na spódnicy materiał genetyczny jej chłopaka okaże się identyczny z DNA przypadkowo oskarżonego mężczyzny. Sekwencja DNA u każdego z nas jest niepowtarzalna i niemożliwym jest, aby znaleźć drugi taki sam wzór u kogoś innego na świecie.

 

Droga na skróty

Seriale kryminalne, które od wielu lat cieszą się olbrzymią popularnością widzów na całym świecie, często sugerują, że czynności dochodzeniowo-śledcze i typowanie przestępców są banalnie proste. W prawdziwym życiu jednak biurka śledczych uginają się od stosu wielu równocześnie rozwiązywanych spraw, z których trudno wybrać jedną priorytetową, a czas i sposób pracy nad nimi zależy od dostępności materiału dowodowego. Natomiast jeśli wszystkie elementy układanki pasują do siebie, sprawa została rozwiązana. Historia pokazuje jednak, że los lubi płatać figle.

Jak na przykład w 2012 roku, gdy w Stanach Zjednoczonych o morderstwo został oskarżony bezdomny, którego DNA zabezpieczono na ciele ofiary. Założono, że do takiego transferu mogło dojść tylko w przypadku, gdy bezdomny włamał się do mieszkania ofiary, by dokonać kradzieży, podczas której doszło do zabójstwa. Bezdomny nie przyznawał się do winy, a w trakcie śledztwa okazało się, że miał żelazne alibi – w czasie zdarzenia był w szpitalu. Dalsze dochodzenie ujawniło, że to właśnie podczas jego pobytu na szpitalnym oddziale ratunkowym doszło do przeniesienia DNA przez… ratowników medycznych, którzy najpierw udzielili pomocy bezdomnemu w szpitalu, a później zostali wezwani do stwierdzenia zgonu ofiary w jej mieszkaniu [2]!

Szacuje się, że w więzieniach przebywa wiele osób, które nie popełniły zarzucanych im czynów. W Stanach Zjednoczonych, od 1992 roku działa organizacja non profit Innocent Project (Projekt Niewinność), która zajmuje się pomocą niesłusznie skazanym [3]. Statystyki tej organizacji podają, że 43% ponownie rozpatrzonych spraw (tym razem z wykorzystaniem analiz DNA) zakończyło się uniewinnieniem, 42% potwierdziło skazanie i 15% wyników było niejednoznacznych lub z niewystarczającym materiałem biologicznym do re-analiz. Do dziś oczyszczono z zarzutów ponad 330 skazanych, z których 20 przebywało w tzw. „celach śmierci” [3]. Najdłuższą znaną niesłuszną karę więzienia odbył Richard Phillips – było to 46 lat [4]!

Organizacja Innocent Project podaje kilka możliwych przyczyn, prowadzących do omyłkowego skazania niewinnych osób. Są to między innymi: błędna identyfikacja podejrzanego przez naocznych świadków, fałszywe zeznania lub wymuszone przyznanie się do winy, niewłaściwe prowadzenie śledztwa z zastosowaniem niepoprawnych lub wybiórczych metod czy niewystarczające działania obrony [5]. W Polsce takich organizacji nie ma, co nie znaczy, że w naszych zakładach penitencjarnych przebywają tylko słusznie skazani.

 

Stracone lata i czas na refleksję

Tą sprawą żyła cała Polska. W 2018 roku Tomasz Komenda został uniewinniony i oczyszczony ze wszystkich ciążących na nim zarzutów w tzw. „zbrodni miłoszyckiej”. Po 18 latach spędzonych w więzieniu! Sąd Okręgowy w Opolu przyznał mu odszkodowanie i 12 milionów złotych zadośćuczynienia, ale to nie zwróci mu straconego czasu i nie cofnie traumatycznych przeżyć [6]. Jak do tego doszło?

W noc sylwestrową 1996/1997 ofiara, 15-letnia Małgorzata Kwiatkowska, była ostatni raz widziana jak opuszczała dyskotekę w Miłoszycach z trzema mężczyznami, wśród których rozpoznano Ireneusza M. Jej ciało ujawniono rano, między gospodarstwami. Była naga, miała na sobie tylko charakterystyczne skarpety z czerwonym paskiem. Oględziny wykazały, że została wielokrotnie brutalnie zgwałcona, a potem pozostawiona na mrozie i śniegu na śmierć. Zmarła w wyniku wykrwawienia i wyziębienia. Na ciele ofiary zabezpieczono materiał biologiczny, ślady zębów, czapkę i włos, sprawców było kilku. Obok ciała znaleziono również naszyjnik i kolczyk, które… oddano właścicielom gospodarstwa! Zeznania świadków wskazały, że Ireneusz M. (skazywany już za gwałty w przeszłości) był widziany w nocy w gospodarstwie obok. On sam zeznał, że widział ofiarę na dyskotece i opisał jej charakterystyczne skarpety, które były ukryte w wysokich kozakach, pod rajstopami i były widoczne dopiero po ich zdjęciu (zatem szczegóły znane tylko sprawcy!).

W mediach opublikowano wizerunek potencjalnego podejrzanego, z którym ofiara była widziana na zabawie. Na policję zadzwoniła wtedy Dorota P., która rozpoznała w nim wnuka sąsiadki, Tomasza Komendę. Należy dodać, że sąsiadki miały poważny konflikt.

Ekspertyzy nie były jednoznaczne i wskazały, że zabezpieczone na miejscu zdarzenia ślady „potencjalnie mogą należeć do podejrzanego, ale także do innych osób”. Natomiast dwa psy policyjne rozpoznały na porzuconej czapce zapach podejrzanego. Z drugiej strony, aż 12 osób potwierdziło, że podejrzany spędził noc sylwestrową we Wrocławiu. Mężczyzna został aresztowany, a brutalne metody przesłuchania doprowadziły do jego przyznania się do winy. Został skazany na 25 lat pozbawienia wolności za brutalny gwałt i morderstwo [7, 8]. Warto podkreślić, że sprawę zakończono skazaniem jednego człowieka, a sprawców było przecież kilku. Dopiero w 2017 roku policjant Remigiusz Korejwo wrócił do sprawy i ze zdumieniem odkrył te nieścisłości [9].

Nowe ekspertyzy (w tym analiza DNA) jednoznacznie uniewinniły mężczyznę – wykluczyły, że ślady zębów na ciele ofiary, zabezpieczona czapka, włosy i pozostały materiał biologiczny należały do niego. Po wielu latach, w 2020 roku, za brutalną zbrodnię na nieletniej skazano (a jakże!) Ireneusza M. i Norberta B [10, 11]. Dorota P., która zmarła w 2018 roku, nie zostanie osądzona za składanie fałszywych zeznań.

Przedstawiona tu historia jasno pokazuje, że skazania niewinnego człowieka można było uniknąć, nawet bez przeprowadzania analiz DNA. Lata później, to jednak DNA umożliwiło udowodnienie niewinności.

 

DNA się nie myli, mylą się tylko ludzie

Dowód w postaci analizy DNA, pomimo zabezpieczenia innych dowodów, może być uznany za decydujący. A przecież wszędzie zdarzają się błędy. Pośpiech, nieuwaga czy niechlujstwo nie powinny mieć miejsca w przypadku tak istotnych analiz jak ekspertyzy genetyczno-sądowe, jednak śledczy, laboranci i biegli to też ludzie. Konsekwencją mogą być kontaminacje (zanieczyszczenia) dowodów (na przykład przez DNA innych osób) czy błędy w interpretacji wyników. Błędy zamierzone, które są karygodne i wysoce nieetyczne, pozostawię bez komentarza. Dlatego tak ważne jest, aby wszystkie analizy genetyczno-sądowe były wykonywane z należytą starannością, a ekspertyzy były przeprowadzane przez co najmniej dwóch kompetentnych i wykwalifikowanych biegłych (w przypadku rozbieżności potrzebna jest trzecia opinia rozstrzygająca). Na szali jest przecież ludzkie życie, a konsekwencją błędów w opiniach są niesłuszne uniewinnienia i skazania niewinnych. Oczywiście, skuteczność śledczych jest bardzo ważna, jednak statystyki nigdy nie powinny przesłonić prawdziwego celu – sprawiedliwości i dążenia do prawdy. Omyłkowe skazanie niewinnych jest skazaniem ich na piekło, na które nie zasłużyli.

Początkiem wykorzystania profili genetycznych w sprawach kryminalnych było opracowanie przez prof. Aleca Jeffreys’a techniki „DNA fingerprinting”, czyli tzw. „genetycznego odcisku palca” (szczegóły metody RFLP w tekście „Inspektor DNA wymierza sprawiedliwość”). Metoda ta po raz pierwszy została wykorzystana w sprawie dwóch morderstw, za które ostatecznie skazany został Colin Pitchfork. Do pierwszego zabójstwa doszło w 1983 roku – ciało brutalnie zgwałconej 15-letniej Lyndy Mann ujawniono w pobliżu ścieżynki, która znana była tylko miejscowym. Zgromadzone na miejscu zdarzenia ślady pozwoliły ustalić, że sprawca miał grupę krwi A. W 1986 roku ujawniono kolejne zwłoki, 15-letniej Dawn Ashworth. Modus operandi sprawcy i ślady biologiczne potwierdziły, że był to ten sam sprawca. Podejrzenie padło na lekko ociężałego umysłowo, 17-letniego Richarda Bucklanda, który miał zaskakująco dużo informacji na temat drugiego morderstwa (o pierwszym podobno nic nie wiedział). Ojciec podejrzanego nie wierzył, że to jego syn był sprawcą i napisał list do prof. Jeffreys’a z prośbą o pomoc. Opłaciło się. Analizy porównawcze śladów ze zwłok z DNA podejrzanego wykazały, że to nie Buckland był mordercą. Stał się za to pierwszym człowiekiem na świecie uniewinnionym przy zastosowaniu technik analizy DNA [12].

 

Kolejną osobą, zwolnioną z więzienia dzięki analizie DNA, był Guy Paul Morin. W 1984 roku w Toronto, w Kanadzie została porwana i zamordowana 9-letnia Christine Jessop. Jej ciało znaleziono w Queensville, oddalonym od Toronto o ponad 50 kilometrów. Bardzo szybko wytypowano i aresztowano podejrzanego (Morina, sąsiada rodziny Jessop), który w 1986 roku został skazany. Mężczyzna odwołał się od wyroku, ale na kolejną rozprawę czekał aż do 1992 roku. I znów skazano go na dożywocie. Dopiero w 1995 roku porównano próbki DNA Morina z materiałem dowodowym zabezpieczonym na ciele ofiary. Nie pasowały! Niesłusznie skazany mężczyzna został w końcu uniewinniony, ale należało znaleźć prawdziwego zabójcę. Tutaj również pomógł DNA – w 2020 roku ogłoszono, że sprawcą był Calvin Hoover. Niestety, mężczyzna zmarł, zanim sprawiedliwości stało się zadość [13].

 

Podsumowanie

Historia pokazuje, że nie tylko dowody zebrane w trakcie czynności dochodzeniowo-śledczych decydują o wyroku – okazuje się, że im lepszy status materialny podejrzanego, tym mniejsze ryzyko niesłusznego skazania. Dlaczego? Im mniej zarabiamy, tym mniejsza szansa na zatrudnienie dobrego adwokata, który o nas zawalczy czy na zlecenie dodatkowych, prywatnych ekspertyz, które mogą zadecydować o naszym losie. Wielu z nas na pewno teraz poczuje narastający wewnętrzny sprzeciw – przecież w Polsce obowiązuje domniemanie niewinności i wymiar sprawiedliwości powinien każdemu zapewnić godne i pełne śledztwo.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka podaje, że w polskich więzieniach przebywać może nawet kilkaset niewinnych osób. Zauważyć należy, że część z nich ma alibi na czas zdarzenia (np. przebywali wtedy w bardzo dużej odległości od miejsca zbrodni), podobnie jak to miało miejsce w przypadku sprawy Tomasza Komendy. System penitencjarny jest światem brutalnym i niewielu skazanych ma siłę, by walczyć o sprawiedliwość. Wraz z wydaniem wyroku świat o nich zapomina, a być może wiele z tych spraw można rozwiązać w prosty i szybki sposób – wykorzystując techniki, które kilkanaście lat temu nie były dostępne lub powszechnie używane. DNA jest bezstronnym i rzetelnym nośnikiem informacji. W rękach kompetentnych i wykwalifikowanych biegłych jest doskonałym narzędziem nauk kryminalistycznych. Niewątpliwie warto wykorzystać ten potencjał do poznania prawdy. Chociaż tyle. Bo straconego czasu i lat życia nikt niesłusznie skazanym nie zwróci.

 

 

Literatura

[1] Wywiad z dr. Ryszardem Michalczakiem, biegłym z zakresu oceny opinii z badań genetycznych. Link: http://gazetasledcza.pl/2016/04/badania-genetyczne-sluzbie-wymiaru-sprawiedliwosci/#.YVHD6KQwjIU

[2] https://forsal.pl/artykuly/1113046,badanie-dna-sprawa-tomasza-komendy-skazani-przez-nauke.html

[3] https://innocenceproject.org/exonerate/

[4] https://edition.cnn.com/interactive/2020/04/us/longest-wrongful-prison-sentence/

[5] https://nij.ojp.gov/topics/articles/wrongful-convictions-and-dna-exonerations-understanding-role-forensic-science

[6] https://www.money.pl/gospodarka/nie-tylko-tomasz-komenda-oto-najwyzsze-polskie-odszkodowania-6605998975728320a.html

[7] https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1425686,zbrodnia-miloszycka-tomasz-komenda-kto-zabil-malgorzate-k.html

[8] https://tvn24.pl/polska/historia-czlowieka-ktory-uwolnil-tomasza-komende-4716581

[9] https://gazeta.policja.pl/997/archiwum-1/2019/numer-167-luty-2019/169605,Czekalem-na-was-18-lat.html

[10] https://wiadomosci.wp.pl/mocny-dowod-ws-zbrodni-w-miloszycach-to-za-to-zostal-wczesniej-skazany-tomasz-komenda-6648872484854656a

[11] https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/8186315,proces-ws-zbrodni-w-miloszycach-biegly-potwierdzil-ze-dna-z-probek-badan-naleza-do-oskarzonych.html

[12] https://www.guinnessworldrecords.com/world-records/first-use-of-dna-profiling-to-clear-a-criminal-suspect

[13] https://www.theglobeandmail.com/opinion/article-guy-paul-morins-innocence-has-been-proven-once-and-for-all/

 


Fakty i Mity Genetyki tworzone są przez pasjonatów, specjalistów w swoich dziedzinach.
Ten artykuł czytasz za darmo, bez reklam, bez spamu. Doceń naszą pracę i postaw nam wirtualną kawę 🙂
Dziękujemy! – Wasza Redakcja FiMG

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Podziel się: