/ /

Pacjenci to „serce” biobanków

avatar
Anna Mazur 27 Lut, 10 minut czytania

 

Polisa na życie i szansa na poprawę jakości tego życia – to tylko niektóre z komentarzy, jakie na temat korzyści dla pacjentów, wynikających z biobankowania, można usłyszeć od osób pracujących z chorymi onkologicznymi. Nie oznacza to jednak, że hasło biobankowanie budzi w społeczeństwie hurraoptymizm. Obawy i kontrowersje dotyczą zwłaszcza ochrony danych osobowych i trudnej historii ciężko chorego człowieka. To co nieznane może wzbudzać lęk i opór, a w polskim społeczeństwie termin „biobankowanie” dla laików, którzy nie są związani z medycyną, nie jest znany.   

 

Pacjenci są podstawą działania biobanków

Standardy leczenia i opieki nad pacjentem, zmierzają nieuchronnie w kierunku medycyny spersonalizowanej i terapii celowanych. Tym samym, biobanki i związane z deponowaniem tkanek dalsze działania, odgrywają coraz ważniejszą rolę w badaniach i świadczeniu usług zdrowotnych. Bez pacjentów, tworzenie i funkcjonowanie biobanków, a co za tym idzie realizacja badań i projektów naukowych, nie jest możliwe. Chorzy nie są już tylko dawcami, bez prawa głosu. Na świecie coraz częściej uważani są za „współpracowników w sercu biobanków” .

W roku 2008, przeprowadzono w Polsce badanie dotyczące działalności prawie 70 instytucji zajmujących się pobieraniem, deponowaniem i badaniem materiału genetycznego od pacjentów. Przeanalizowano funkcjonowanie banków krwi pępowinowej, przyszpitalnych banków krwi i tkanek, regionalnych centrów krwiodawstwa. Wnioski, które się pojawiły wskazywały na fakt, że świadomość polskiego społeczeństwa na temat biobanków jest niska, a obawy dotyczą przede wszystkim ochrony danych. Respondenci, którymi byli przedstawiciele, dyrektorzy, kierownicy badanych ośrodków, orzekli, że konieczne jest w Polsce stworzenie jednolitego prawa, standardów odnoszących się do pozyskiwania ludzkiego materiału biologicznego (LBM) do celów naukowych, a także rozwiązanie konfliktu interesów do którego dochodzi, gdy stykają się badania naukowe i firmy farmaceutyczne.  Uczestnicy badania uznali, że konieczne jest całościowe uregulowania działalności biobanków w Polsce. Obawy wynikały z różnorodności zasad obowiązujących w poszczególnych ośrodkach, zwłaszcza w kwestiach, tak istotnych jak: uzyskanie zgody, ochrona prywatności czy długość przechowywania materiału biologicznego. Profesor Jakub Pawlikowski – polski lekarz i filozof, doktor habilitowany nauk medycznych, doktor nauk prawnych, nauczyciel akademicki, w swojej publikacji na temat „Biobankowania ludzkiego materiału biologicznego do celów badań naukowych – aspekty organizacyjne, etyczne, prawne i społeczne”, zwraca uwagę na spadek zdolności innowacyjnej przedsiębiorstw farmaceutycznych, dla których badania z wykorzystaniem linii komórkowych i próbek biologicznych są ogromną szansą (Jakub Pawlikowski za Horrobin., 2000). Dzięki rozwojowi farmakogenetyki, firmy mogą zyskać na każdym, nowym leku ogromne oszczędności. Jest to związane z: przyspieszeniem procedury badań, zmniejszeniem liczby chorych poddanych badaniu w fazie klinicznej, lepszym poznaniem profilu działania leków i ryzyka działań niepożądanych. Profesor Pawlikowski zauważa, że komercjalizacja badań naukowych – także w oparciu o LMB zdeponowany w biobankach, budzi wątpliwości etyczne i społeczne, gdyż oprócz dobra dawcy i społeczeństwa, pojawia się w tym układzie korzyść dla podmiotu komercyjnego, czyli m.in. firmy farmaceutycznej.

Jakub Pawlikowski w publikacji podkreśla konieczność respektowania prawa dawców do poszanowania prywatności, która jest niezwykle istotna z punktu widzenia pacjentów, gdyż dotyczy głównie ochrony danych osobowych (czyli wszystkich informacji na temat danego człowieka). Prawo do prywatności należy do podstawowych praw człowieka i zawarte jest w art. 8 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej z 2000 roku,  art. 7 Deklaracji UNESCO o genomie ludzkim z 1997 roku, art. 9 Deklaracji UNESCO w sprawie bioetyki z 2005 i art. 10 ust. 1 EKB. Jakub Pawlikowski zauważa, jak istotne jest prawo dawców do informacji, ale i prawo do niewiedzy na temat stanu zdrowia i wyników badań. W wyżej wspomnianych badaniach sondażowych można zauważyć ambiwalentny stosunek respondentów do wykonywania indywidualnych badań. Z jednej strony, wyrażają oni obawy związane z informowaniem o ich wynikach (Jakub Pawlikowski za Stolt i in. 2002), ale z drugiej strony stworzenie takiej możliwości jest ważnym czynnikiem motywującym dawców do współpracy z biobankiem (Jakub Pawlikowski za Kaufman i in.,  2009; Johnson i in., 2005).

 

Bankowanie może pomóc w poprawie jakości życia pacjenta onkologicznego 

Prof. dr hab. n. med. Jan Kotarski – prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej oraz kierownik posiadającej III poziom referencyjności, I Kliniki Ginekologii Onkologicznej i Ginekologii, Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego numer 1 w Lublinie, nie ma wątpliwości, że bankowanie tkanek jest bardzo ważnym elementem diagnostyczno-terapeutycznym dla ludzi chorych i może, w niektórych sytuacjach, mieć wręcz kluczowe znaczenie w rozwiązywaniu problemów zdrowotnych. – Medycyna uległa ewolucji. W leczeniu chorób nowotworowych koncentrujemy się nie tylko na ich terapii, ale również robimy wszystko, aby poprawić jakość życia pacjentów – przekonuje profesor Jan Kotarski.
– Przykładem może być nowa gałąź medycyny nazywana oncofertility, która łączy onkologię z medycyną rozrodu – dodaje.

Profesor Kotarski, mówi o nadziei i szansie na posiadanie w przyszłości potomstwa, jaką daje bankowanie nasienia chłopców, czy komórek jajowych dziewczynek – niedojrzałych płciowo dzieci, które mimo młodego wieku mają przed sobą agresywne leczenie onkologiczne. Terapia może doprowadzić do bezpłodności. Jednym ze skutków ubocznych podawania silnych leków może być bowiem upośledzenie funkcji rozrodczych. – Nie włączamy się w ten sposób w zwalczanie podstawowej choroby, ale poprawiamy jakość życia, po wyleczeniu nowotworu – tłumaczy ideę biobankowania nasienia, czy komórek jajowych, profesor Kotarski.
– Mamy tu do czynienia z problematyką, której bez bankowania nie można byłoby rozwiązać – dodaje. Zabezpieczony materiał umożliwia w przyszłości, by takie osoby posiadały dzieci.

 

Oncofertility w Stanach Zjednoczonych zostało uznane za odrębną specjalizację.

 

Profesor Jan Kotarski zwraca uwagę również na ewolucję, której ulegają badania histopatologiczne – rozstrzygają kluczowe zagadnienia dotyczące rozpoznania i sposobów leczenia, ale stają się coraz bardziej dokładne – przez wprowadzenie immunohistochemii, dostarczają coraz większej liczby elementów diagnostycznych
i tym samym poprawiają skuteczność leczenia.

Nie wszystkie informacje, jak zauważa profesor, można uzyskać z preparatów, które są klasycznie konserwowane, w bloczkach parafinowych. Bardziej zaawansowane badania są możliwe tylko wtedy, gdy tkanka jest świeża lub głęboko zamrożona i przechowywana w odpowiednich warunkach. Zastosowanie genetyki w procesie leczenia, prowadzi do procedur jeszcze uznawanych za eksperymentalne, ale w opinii profesora, część z nich jest blisko od wdrożenia powszechnego.

Za abstrakcyjne, czy wydumane, na tym etapie rozwoju społecznego, uważa profesor Jan Kotarski, obawy związane z ewentualnym nadużyciem danych pacjentów, którzy zdecydują się na biobankowanie. Wyobrażenia, wedle których np. pracodawcy mogliby realizować selekcję kandydatów do pracy, na podstawie danych z biobanku, czy wizje wykorzystania publicznie informacji na temat zbankowanej w dzieciństwie tkanki, osoby startującej w wyborach na prezydenta Stanów Zjednoczonych, profesor nazywa żartobliwie niezwykłą fantazją.

 

Biobankowanie nie wymaga od pacjenta dodatkowego wysiłku

Ponad 10 lat temu powstał pierwszy Biobank w regionie świętokrzyskim i jeden z pierwszych w Polsce. Utworzony w Centrum Onkologii w Kielcach, miał służyć – jak wspomina dr hab. n. med. Artur Kowalik – pierwszemu badaniu kohortowemu prowadzonemu w województwie świętokrzyskim (projekt PONS, realizowany przez CO-I Warszawa, ŚCO i Urząd Miasta Kielce), przy wsparciu funduszy norweskich, którego celem było zgromadzenie danych ankietowych, pomiarów i próbek biologicznych od około 15 tysięcy mieszkańców województwa.

Profesor Kowalik, kierujący Zakładem Diagnostyki Molekularnej w ŚCO dodaje, że później, dzięki wsparciu regionalnych programów operacyjnych, pojemność ww Biobanku poszerzono do około 200 tysięcy fiolek. – Wzorce do utworzenia biobanku czerpaliśmy z Norweskiego Narodowego Biobanku HUNT w Levanger obok Trondheim w Norwegii – opowiada Artur Kowalik i dodaje, że w ŚCO od początku, były gromadzone próbki, w celu prowadzenia badań naukowych. Obszerne kolekcje materiału biologicznego są zbierane np. w sytuacji, gdy pojawia się pacjent z bardzo rzadkim nowotworem. W Biobanku ŚCO zdeponowane są: izolaty DNA, RNA, osocze oraz pooperacyjne fragmenty tkankowe pacjentów diagnozowanych i leczonych w ośrodku. Są tu zabezpieczone również próbki: krwi, osocza, moczu, DNA, zgromadzone od mieszkańców regionu, w trakcie realizacji badania kohortowego PONS.

Zdaniem dr hab. n. med. Artura Kowalika, biobankowanie nie jest dla chorych, w żaden sposób, inwazyjne. Pobranie materiału nie wymaga od pacjenta dodatkowego wysiłku czy zaangażowania – po uzyskaniu zgody – po prostu deponuje się fragmenty tkankowe np. z resektowanego guza, które nie są wykorzystywane w procesie diagnostycznym. –  Jest to robione niejako „przy okazji” – wyjaśnia profesor Kowalik, który dodaje, że poza tym pacjent jest leczony zgodnie z przyjętymi procedurami.  W opinii profesora, Polska jest cały czas krajem na „dorobku” i odbiega od innych państw, gdzie tradycja biobankowania, społecznego angażowania się w projekty naukowe, jest dłuższa. Artur Kowalik daje przykład Skandynawów, którzy chętnie oddają krew żylną, nawet jeśli wymaga to dodatkowego wysiłku. W Polsce zawsze musi być zachęta i zaznaczenie, że nie będzie to wiązać się z wyjątkowym zaangażowaniem. – Choć wszystko oczywiście zmienia się w dobrym kierunku – podkreśla profesor.

Artur Kowalik uważa, że osoby, które zdecydują się biobankować/bankować swój materiał biologiczny, mogą w późniejszym etapie leczenia choroby tylko na tym zyskać. Do zdeponowanych tkanek można wrócić w różnych fazach terapii, a jeśli badania dadzą pozytywny rezultat, ich wynik może zostać wykorzystany do leczenia samych dawców, albo przyszłych, innych pacjentów.

– Jeżeli takich prób nie będziemy robić, bez gromadzenia fragmentów tkanek pooperacyjnych, czy pobrania dodatkowej fiolki krwi, nie będzie postępu terapeutycznego, diagnostycznego w medycynie – powtarza Artur Kowalik, który dodaje, że w przypadku pacjentów, którzy zdeponują tkanki w ŚCO możliwe jest np. porównanie płynnej biopsji (DNA nowotworowe izolowane z osocza krwi) i badania tkankowego – co dla chorego jest dodaną wartością diagnostyczną.

 

Cała procedura jest transparentna, po wyrażeniu przez pacjenta świadomej zgody.

 

Artur Kowalik powtarza, że ochrona godności pacjenta, jego danych osobowym, historii choroby, są na każdym etapie traktowane priorytetowo. Zgód chorych przy realizacji różnego typu projektów wymagają wszyscy, włącznie ze sponsorami badań. Cały proces kontroluje Komisja Bioetyczna, która musi zaakceptować realizację danego projektu naukowego. Dostęp do informacji o chorobie mają tylko osoby bezpośrednio zaangażowane w leczenie pacjenta. Realizujący projekty naukowe otrzymują materiał zanonimizowany.

W opinii Artura Kowalika, systemy szpitalne czy dane pacjentów, zwłaszcza onkologicznych, nie bywają celem hakerów, którzy oszczędzają szpitale i nie szkodzą w trudnej opiece nad bardzo, ciężko chorymi ludźmi.

 

Pacjent musi podjąć świadomą decyzję. Istotna jest edukacja

– W przypadku chorych onkologicznie, jakikolwiek postęp, jakakolwiek nadzieja na horyzoncie jest dobrym kierunkiem. 20 lat temu uczestniczyłem w sympozjum „Ból, cierpienie, nadzieja”. Otwierający je profesor stwierdził, że mimo rozwoju medycyny, rak nadal wzbudza w społeczeństwie rozdarcie, lęk i przerażenie…Po 20 latach te słowa są nadal aktualne – mówi Paweł Pilkiewicz, terapeuta EMDR (ang. Eye Movement Desensitization and Reprocessing – jedna z form terapii stosowana w leczeniu traumy), Trener Szkoleń w zakresie Psychoonkologii, pytany o zasadność biobankowania materiału biologicznego pacjentów.

Terapeuta tłumaczy, że rodzaj wstrząsu psychofizycznego, który przeżywa osoba, gdy dowiaduje się, że jest chora na nowotwór, to przeciążenie, które dla części osób (choć jest to indywidualna kwestia), może być jednym z najcięższych doświadczeń życiowych…Nawet jeśli zespół medyczny zapracuje na to, że pacjenta uda się wyleczyć, całe jego dalsze życie jest często naznaczone lękiem: jego oraz jego bliskich. Osoba dotknięta przez nowotwór, będzie wymagać ciągłego monitoringu stanu zdrowia, co wiąże się z przeżywaniem stresu przy każdej kolejnej wizycie u lekarza. Zdaniem Pawła Pilkiewicza, nadzieja jest niezwykle istotna w leczeniu chorych onkologicznie.

– Nie wiemy co wydarzy się za miesiąc, za pół roku ..bo medycyna robi kolosalny postęp. Nie wiemy co będzie za 5, 10 lat, jakie będą metody diagnostyczne, leczenia, rehabilitacji. To co odległe, niesprecyzowane, może za jakiś czas stać się standardem postępowania, może dawać wsparcie, odrobinę nadziei już teraz – uważa Paweł Pilkiewicz.

Pytany o to, czy sam oddałby swoje tkanki do bankowania…terapeuta przyznaje, że 10 lat temu nie zdecydował się na taki krok, ale był wówczas w innym miejscu życia.

-Teraz moja decyzja byłaby inna. Jeśli moje tkanki, komórki, organy mogłyby być przydatne dla postępu medycyny, jej rozwoju w dobrym kierunku, dla dobra drugiego człowieka, to jestem na tak – powtarza Paweł Pilkiewicz, który jednocześnie podkreśla, że każdy pacjent powinien być starannie przygotowany do podjęcia decyzji o biobankowaniu swoich tkanek: w sposób etyczny, bez nacisku czy wykorzystywania pozycji personelu medycznego względem chorego. Szczegółowe wyjaśnienie: po co, dlaczego potrzebny jest materiał genetyczny, jest w opinii terapeuty, niezwykle istotne. Podobnie jak stawianie w każdym momencie dobra pacjenta na pierwszym miejscu, tak by chory nie poczuł się wykorzystywany w niełatwej już i tak sytuacji choroby.

W podobnym tonie wypowiada się Katarzyna Białek, psycholog i psychoonkolog.

– Wykorzystanie potencjału, jaki niesie za sobą rozwój bankowania, w moim odczuciu zależy w dużej mierze od kształtu relacji dawca–lekarz, zwłaszcza w kontekście edukacji na ten temat i zwiększania świadomości pacjentów – mówi. Zdaniem Katarzyny Białek, na podjęcie takiej decyzji wpływa szereg czynników, w tym m.in. proces leczenia, zrozumienie przyczyn choroby i traktowanie jej w szerszej perspektywie. W grę wchodzi tu również zaufanie do służby zdrowia. – Pacjent kieruje się własnym rozeznaniem, zajmując stanowisko w tej sprawie na podstawie tego, co jest też mu bliższe kulturowo, religijnie i społecznie. Motywem może być także chęć pozostawienia ciała osoby chorej w stanie „nienaruszonym”. Przyczynami odmowy może być także lęk przed narażeniem na kolejny uraz.  Dlatego tak ważna jest edukacja osób przez personel medyczny i pracowników służby zdrowia, uświadomienie, że przechowywanie tkanek, np. nowotworowych przyczynia się do rozwoju badań na temat chorób rzadkich i/lub opracowania innowacyjnych terapii celowanych, pozwalających na skuteczniejsze leczenie w przyszłości. Barierą w podjęciu decyzji o biobankowaniu – na co zwraca uwagę Katarzyna Białek – mogą być kwestie etyczne, związane ze światopoglądem i rozumieniem autonomii osobistej czy dylematami dotyczącymi eksperymentów medycznych, komercjalizacją ludzkiego ciała i jego elementów. U danego pacjenta może pojawić się psychologiczna barierą „dysponowania” własnym ciałem. Świadoma zgoda wiąże się z koniecznością jasno określonego celu pobierania próbek i danych, sposobem komunikacji personelu medycznego z pacjentami-dawcami, aktualnym stanem emocjonalnym danej osoby i poziomem wiedzy na ten temat.

Wątpliwości wśród pacjentów, zdaniem Katarzyny Białek, mogą budzić: badania naukowe, które będą prowadzone w przyszłości, przy czym ich konkretny cel, miejsce i badacze są nieznani w chwili obecnej, a także anonimowość lub nie samego dawcy. – Dlatego tak ważne jest przekazywanie rzetelnych informacji na temat istoty i zakresu badań z wykorzystaniem materiału, zwiększanie świadomości społecznej i ewentualności wynikających z biobankowania tkanek oraz tworzenie szeregu rekomendacji grupy ekspertów ze środowiska naukowego i medycznego, co daje tym samym możliwość dodatkowych wyjaśnień i większą gwarancję zrozumienia tej kwestii – podkreśla Katarzyna Białek.

Psycholog zauważa korzyści jakie z biobankowania/bankowania może mieć indywidualny pacjent.

– Myślę, że z psychologicznego punktu widzenia może to być trochę taka „polisa na życie” – mówi i dodaje, że zwiększenie możliwości terapeutycznych, a tym samym szansy na wyzdrowienie, wzmacnia automatycznie zasoby radzenia sobie w sytuacjach trudnych i elastyczność w kontakcie ze środowiskiem medycznym i przy podejmowaniu działań terapeutycznych.

Paweł Pilkiewicz opowiada o przypadkach, gdy ludzie decydują się oddać narządy, ciało bądź tkanki, mimo, że sami umierają. – W tak trudnej sytuacji, z reguły porządkują stany życiowe i starają się wykonać „dobre” ruchy, aby zyskać poczucie, że ich życie „nie poszło na marne.” Są to odruchy wynikające m.in. z potrzeby serca, możliwość dowartościowania, przypieczętowania istnienia przez oddanie ciała po śmierci, bądź narządów np. ..do celów naukowych lub dla transplantacji (jeśli to jest możliwe) – wyjaśnia terapeuta.

Leczenie pacjenta onkologicznego, jak podkreśla specjalista, wymaga holistycznego spojrzenia…Walka z nowotworem jest jak wyścig kolarski, gdzie na sukces jednego lidera, pracuje cały zespół. Niezwykle istotna jest w tym wyścigu nadzieja. Stąd, zdaniem specjalisty, w idei oddawania tkanek do biobankowania jest duży sens.

– Może się pojawić rozczarowanie, które jest efektem przywiązania do wyniku…Spróbuję pomyśleć, że mogę wyzdrowieć, ale nigdy, że na pewno wyzdrowieję, albo że nigdy nie wyzdrowieję…Trzeba uwolnić się od przywiązania do wyniku…Mieć świadomość, że żyję, chcę żyć, nie wiem jak będzie, ale dany mi czas chcę przeżyć najlepiej jak potrafię…Zostawiam furtkę otwartą na nowości – komentuje Paweł Pilkiewicz, który zaznacza, że w psychoonkologii trzeba być gotowym na różne scenariusze, jednak nadzieja może poprawić jakość życia i tym samym może mieć namacalną wartość zdrowotną.

 


Serdecznie dziękuję wszystkim moim rozmówcom, a w szczególności:

 

Prof. dr hab. n. med. Jan Kotarski

prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej, kieruje I Katedrą i Kliniką Ginekologii Onkologicznej i Ginekologii Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie. Jan Kotarski tytuł profesorski otrzymał w 1999 roku. Prezesem PTGO jest od marca 2017 roku. Profesor kieruje kliniką, która posiada III poziom referencyjności.  Zespół naukowy i kliniczny tworzą wybitni specjaliści w dziedzinie ginekologii i ginekologii onkologicznej,

Dr hab. n med Artur Kowalik

prof. Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Biolog molekularny, specjalista laboratoryjnej genetyki medycznej. Twórca oraz kierownik Zakładu Diagnostyki Molekularnej w Świętokrzyskim Centrum Onkologii w Kielcach. Pracuje również w Zakładzie Biologii Medycznej Instytutu Biologii UJK, gdzie wykonywane są badania diagnostyczne na potrzeby Świętokrzyskiego Centrum Onkologii w Kielcach oraz wielu innych ośrodków w kraju. W grupie wykonywanych badań można wyróżnić: stratyfikacje pacjentów leczonych z powodu nowotworów litych do terapii celowanych, wykrywanie dziedzicznych predyspozycji do zachorowania na choroby nowotworowe oraz monitorowanie skuteczności leczenia. Zakład, jako pierwszy w Polsce, wykonywał badania diagnostyczne genów BRCA1/2 metodą NGS, na potrzeby poradnictwa genetycznego. Zainteresowania naukowe profesora to: badania dotyczące biologii nowotworów z wykorzystaniem nowoczesnych metod biologii molekularnej takich jak NGS oraz zastosowanie płynnej biopsji w diagnostyce i monitorowaniu skuteczności leczenia nowotworów.

Mgr Katarzyna Białek

Z wykształcenia i z zamiłowania psycholog, w trakcie 4-letniej specjalizacji
z Psychologii Klinicznej realizowanej w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Ukończyła także podspecjalizację z Psychoonkologii, w praktyce klinicznej
w Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Swoje kompetencje stara się rozwijać poprzez pracę naukową jako nauczyciel akademicki oraz uczestnik studiów III stopnia na Wydziale Lekarskim i Nauk o Zdrowiu w Collegium Medicum Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Wiedzę naukową na bieżąco uzupełnia na różnorodnych szkoleniach, warsztatach, ale głównie poprzez zdobywane doświadczenie kliniczne w Klinice Położnictwa i Ginekologii Szpitala Wojewódzkiego w Kielcach. Na oddziale pracuje z pacjentkami zmagającymi się z trudnościami emocjonalnymi na poszczególnych etapach ciąży, z doświadczeniem niepowodzenia położniczego oraz wsparciem w procesie adaptacji, w etapie ginekologicznej diagnostyki onkologicznej.

Mgr Paweł Pilkiewicz 

Z wykształcenia pedagog. Absolwent studiów podyplomowych,  między innymi w zakresie: Pomoc Psychologiczno-Pedagogiczna i Interwencja Kryzysowa (2012), Zdrowie Publiczne i Środowiskowe (2010). Od 2002 pracuje jako terapeuta w Świętokrzyskim Centrum Onkologii w Kielcach (Zakład Psychoonkologii). W 2008 roku został Fundatorem i Przewodniczącym Rady Programowej Fundacji Wspierania Profilaktyki i Edukacji Zdrowia „Źródełko”. W ramach działań fundacji, zajmuje się osobami wykluczonymi społecznie, bezrobotnymi, ofiarami przemocy i parami starającymi się o dziecko. Od 2005 roku szkoli kandydatów na wolontariuszy w zakresie psychoonkologii, w Hospicjum Domowym dla Dzieci i Dorosłych im. Św. Franciszka z Asyżu w Kielcach. Od 16 lat bada zastosowanie Racjonalnej Terapii Zachowania, jako przykład interwencji kryzysowej oraz zastosowanie jej jako metody edukacji zdrowia psychofizycznego. Od 2012 roku bada zastosowanie i skuteczność EMDR jako przykładu interwencji kryzysowej. Autor 29 prac z zakresu Terapii: RTZ i EMDR, pedagogiki, psychoonkologii i profilaktyki zdrowia. W Polsce jest popularyzatorem psychoonkologii i metod psychologicznych. Narzędzia które wykorzystuje jako terapeuta w codziennej pracy zawodowej (między innymi Racjonalna Terapia Zachowania i EMDR), stosuje również u ludzi zdrowych somatycznie, jako sposoby skutecznego radzenia sobie w codziennych sytuacjach życiowych.

 

 

 

 

Podziel się: