/ / /

Artysta w świecie nauki 
Jak artyści i naukowcy mogą sobie nawzajem pomóc?

Maria Stępień
Maria Stępień 30 Sie, 5 minut czytania

Piotr Brożek jest absolwentem reżyserii w Gdyńskiej Szkole Filmowej, historii na UMCS w Lublinie oraz intermediów w gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych w pracowni Grzegorza Klamana, gdzie jest obecnie doktorantem. W ramach pracy w Laboratorium Edukacji i Animacji zrealizował pierwsze w Polsce warsztaty Digital Storytelling. Otrzymał nagrodę̨ stowarzyszenia Homo Faber za film „2nd Exit” w konkursie „Gdyby wojny nie było” i nagrodę Ha!Artu za klip do wiersza „Bez”, a także Żurawia w kategorii animacja kultury. Stypendysta Marszałka Województwa Pomorskiego. Aktor Sceny Plastycznej KUL Leszka Mądzika oraz francuskiej CIE Le Sablier. Jest twórcą m.in. filmu o pańszczyźnie „Niepamięć”, o marynarzach-gejach „Sztorm”, o niepełnosprawności „Niewidomi reżyserzy” oraz „Krótkiego filmu o prawie autorskim”. Był asystentem reżysera przy projektach takich jak „Bogowie” Łukasza Palkowskiego, „Miłość” Sławomira Fabickiego, „Faza Delta” Gabriela Gietzkiego oraz „Harce Młodzieży Polskiej” Remigiusza Brzyka. Brał udział w „Democracy & Diversity” Graduate Institute organizowanym przez The New School w Nowym Jorku. W 2019 roku współtworzył projekt polskiej Ekspozycji Studenckiej na Prague Quadrennial.

 

Maria Stępień: Czym zajmujesz się w ramach swojego doktoratu na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku?

Piotr Brożek: Zadałem sobie pytanie czy jest możliwe, aby stworzyć film, który przetrwa 10 000 lat. Jeśli tak, to jak tego dokonać i przede wszystkim po co? Przeprowadziłem kilkadziesiąt wywiadów z ludźmi sztuki i nauki, gdzie punktem wyjścia były powyższe pytania. Znalazłem hipotetyczne rozwiązania, które mogłyby pozwolić na przekazanie informacji kilkaset ludzkich pokoleń w przyszłość. Jednym z nich było zaproszenie do współpracy drzew.

MS: W jaki sposób drzewa znalazły miejsce w Twojej pracy?

PB: Zaciekawiło mnie to, że niektóre gatunki roślin mogą żyć kilkadziesiąt razy dłużej niż człowiek. Wedle obecnego stanu badań istnieją drzewa, które potrafią dożyć 10 000 lat. To prowadzi do fundamentalnych pytań, zarówno o miejsce człowieka na Ziemi jako gatunku, ale także o relacje między materią ożywioną i nieożywioną. Drzewa radzą sobie lepiej na Ziemi niż człowiek, są na tej planecie dłużej i prawdopodobnie zostaną dłużej niż ludzie. Może to brzmieć pesymistycznie, dla mnie to jest jednak czysta informacja. I właśnie kwestia czystej informacji stała się kluczowa w moim doktoracie. Film traktuje bardziej jako informację aniżeli uporządkowane narracje. Zakładam, że narracyjność w komunikacji międzyludzkiej pewnego dnia zniknie. Czyli czym jest ten film? Jest jakimś językiem, kodem, a może tylko czymś co przeszkadza w rytmicznym oddychaniu? Jak sprawić, żeby film (informacja) przetrwała setki czy tysiące lat? A jeśli to jest możliwe, to w ogóle po co? Czy jeśli informacja przetrwa to czy ktoś będzie w stanie ją w ogóle odczytać? Jeśli odczyta, to czy zrobi to zgodnie z intencja nadawcy? Dlaczego ludzie mają potrzebę przekazywania informacji? Czy jest to potrzeba kulturowa, czy jest to potrzeba biologiczna? Te pytania rodzą kolejne pytania. Czy kultura jest narzędziem języka czy język jest narzędziem kultury? Pytania generują pytania a rolą artysty dzisiaj jest to aby podważać zastany model świata i poddawać go w wątpliwość, aby wyprowadzać ludzi z pewnych schematów myślowych i prowokować do szukania nowych.

Współczesny artysta to jest ktoś kto poszukuje konkretnych narzędzi i próbuje z nich skonstruować rzeczy, które niekoniecznie wydaje się, że z tych narzędzi da się skonstruować, bo w zamyśle służą do czegoś innego. Chodzi o to, że nauka jest pewnym pretekstem do stawiania takich pytań, których naukowcy boją się postawić, albo wydają im się zbyt trywialne. Paradygmaty nauk zmieniają się tak często, że za sto lat prawdopodobnie nie będziemy mówić w ogóle o paradygmatach, bo to pojęcie też już będzie passé. W przypadku mojego projektu chodzi o zadanie pytań, które każdego z nas indywidualnie sprowokują do szukania własnych odpowiedzi. Mnie ta prowokacja zaprowadziła do drzew, które żyją tysiące lat i do tego, że ich materiał biologiczny jest w stanie przechowywać informacje. Materia ożywiona która przekazuje nieożywione informacje.

MS: W jaki sposób można zapisać informacje w materiale biologicznym?

PB: Gen może być niesamowitym repozytorium informacji, w jednym gramie materiału genetycznego można przechowywać olbrzymie ilości danych. Jest niemal pewne, że w przyszłości będziemy używać takich biologicznych repozytoriów. Już od kilku lat dzięki metodzie CRISPR naukowcy zapisują informacje w ten sposób np. krótki filmu zapisany w DNA bakterii E. coli przez naukowców z Harvardu. Obraz cyfrowy jest informacją zapisaną w pikselach, każdy piksel może mieć jeden z setek tysięcy kolorów itd. Język cyfrowy został przetłumaczony na język DNA. Okazało się, że kilkadziesiąt pokoleń później w materiale genetycznym E. coli film pozostał niemalże w takim samym stanie. Przeczytałem o tym projekcie parę miesięcy po zainteresowaniu się tematem drzew i zapisywania informacji w ich DNA. Nie wiedziałem wtedy jeszcze czy jest to możliwe ani jak to zrobić i okazało się, że można. Nie w drzewie, bo to bardziej skomplikowany organizm, ale został wykonany ważny krok, żeby było to możliwe.

MS: Jakie są Twoim zdaniem cele przekazywania informacji przyszłym pokoleniom?

PB: Okazało się, że na świecie istnieją projekty, które dotykały tego zagadnienia. Na przykład w drugiej połowie XX wieku w Los Alamos (USA), gdzie robiono próby nuklearne, pojawił się tzw. „nuclear waste problem”. Chodzi o to, że na Ziemi mamy wiele odpadów atomowych, które są bardzo szkodliwe dla zdrowia i życia. Zorganizowano wtedy konferencję, na którą zaproszono naukowców, ale i artystów z całego świata, podczas której debatowali co zrobić, żeby za tysiąc czy za kilkadziesiąt tysięcy lat ktoś nie otworzył miejsca składowania odpadów nuklearnych, które jest puszką Pandory. Jak przekazać informację, która pomoże uniknąć skażenia części Ziemi, jak ostrzec przyszłe pokolenia?

MS: Jakie były pomysły uczestników tej konferencji?

PB: Bardzo różne. Na przykład zbudowanie instalacji rzeźbiarskiej o ostrych krawędziach i kształtach, która miałaby odstraszać. Albo żeby zmodyfikować genetycznie zwierzęta, aby posiadały zdolności fluoroscencyjne – np. żeby biegały tam świecące jelenie, które będą się dalej rozmnażać (i „świecić” w kolejnych pokoleniach) i to będzie sygnał ostrzegawczy. Tych pomysłów było bardzo dużo. Czy to była konferencja, która naprawdę miała coś zmienić czy było to tylko polityczne zagranie – nie wiem, ale na pewno rozpoczęła ważną dyskusję, która dotyczy wielu państw w których składuje się odpady atomowe. Dyskusję o naszej odpowiedzialności za przyszłe pokolenia. Możemy przekazać jakąś informację, żeby kogoś przed czymś ostrzec. Możemy przekazać informację, która dla nas będzie ważna, ale jej język będzie zupełnie niezrozumiały – jeżeli nie potrafimy odczytać języków, które istniały kilka tysięcy lat temu to, dlaczego ktoś odczyta nasz język za 10 000 lat? Dlaczego w ogóle ktoś odkryje nasz komunikat skoro do dzisiaj nie wiemy co kryje się w komunikatach pozostawionych w jaskiniach paleolitycznych czy w miastach najstarszych ludzkich cywilizacji?

MS: Dlaczego 10 000 lat?

PB: To umowna liczba, ale zainspirowały mnie przede wszystkim dwie rzeczy: najstarsze drzewa i najstarsze miasta. 10 000 lat – tyle mniej więcej istnieją najstarsze miasta zamieszkałe przez ludzi (np. Jerycho, Byblos), ale także od mniej więcej takiego czasu istnieje rolnictwo. Jeszcze starsze jest malarstwo jaskiniowe. Mnie interesuje w jaki sposób jaskinie paleolityczne mogły przetrwać, skoro dzisiaj mamy problem z uchronieniem (np. przed wojną) zabytków, które mają kilkaset lat i wydają nam się stare.

Są artyści, którzy pochylają się nad podobnymi zagadnieniami. 10 000 lat ma chodzić „10,000 year clock”, czyli wbudowany w skałę olbrzymi zegar. Artystka Rachel Sussman stworzyła książkę z fotografiami najstarszych organizmów żyjących na Ziemi, w którym pokazuje m. in. drzewa.

MS: Skąd czerpiesz wiedzę naukową?

PB: W dzisiejszym świecie nie wychodząc z domu możesz uczestniczyć w wykładach najlepszych badaczy z każdej dziedziny. Jeśli wiesz w jaki sposób zdobywać wiedzę i porządkować informacje, to możesz się wiele nauczyć. Oczywiście nie zostaniesz w ten sposób specjalistą w jakiejś wąskiej dziedzinie biologii, ale pewne podstawy możesz samodzielnie przyswoić. A jeżeli masz wątpliwości to zawsze możesz skontaktować się z badaczem w danej dziedzinie. Drzewa komunikują się poprzez korzenie i liście, my mamy do tego internet.

MS: Jakie są problemy i wątpliwości związane z Twoją pracą?

PB: Nauka taka jak genetyka budzi wiele pytań, dyskusji, kontrowersji. Szczególnie problematyczne są dylematy bioetyczne, które są niekończącą się historią. Na przykład, dlaczego zapisanie czegoś w DNA drzewa nie budzi takich kontrowersji jak zapisanie czegoś w materiale genetycznym człowieka? Tym bardziej, że drzewa żyją dużo dłużej. Co się stanie, jeśli drzewo zmutuje i przekaże nowy wariant kolejnym pokoleniom? Czy ten wariant będzie dobry, zły? Czy nas to obchodzi, skoro to jest drzewo? To są pytania o nasze miejsce w świecie.

Interesuje mnie różnorodność w życiu, w sztuce, w nauce i to, że możemy to łączyć i ze sobą współpracować. Nie powinniśmy się tej współpracy bać, bo jak wiemy wiele przełomowych odkryć jest dziełem przypadku. Dlatego czasami warto zaprosić artystę do swojego laboratorium, żeby trochę tam nabrudził i namieszał, powywracał probówki, poprzestawiał parametry urządzeń, bo może się okazać, że jego inna energia i ciekawość świata pomogą w odkryciu czegoś, co wydaję się nieprawdopodobne. I vice versa, artyści też nie powinni bać się istnienia liczb, algorytmów, wykresów, diagramów czy urządzeń, których nie potrafią obsługiwać. Wydaje mi się, że chodzi o to, żeby ze sobą symbiotycznie współpracować, tak jak życie na Ziemi od milionów lat istnieje w symbiozie.

 

Podziel się: